czwartek, 27 grudnia 2012

Dzień 1 -New beginning.

Dzień 1

Nowy początek.Nowa nadzieja.Tak mi się skojarzyło z z gwiezdnymi wojnami.
A tu dzień prawie jak co dzień.
Poza faktem ,że jak to już w mojej tradycji zasmarkanie przybyłem do szpitala. chyba mam alergie na szpital.
Pobudkę przeciągałem ile wlezie czerpiąc resztki domowych luksusów.
Umówiłem się na 9:40 mniej więcej z głównym szoferem pokładowym Endriu po czym z wielkim trudem opuściłem rodzinkę.
Tekst mi się nie klei.
Dzisiaj podstawowe badania EKG z resztą dwa razy powtórzone bom chyba za bardzo się wiercił i fotka do dowodu RTG. Jutro laryngolog ,obdukcja:> Będę zapindzialał w klapkach po dworze, dobrze że nie ma śniegu.

piątek, 16 listopada 2012

Finał

Finał.
Po 25 dniach wróciłem do domu. Usunięcie instalacji centralnej:P było bezbolesne. Od pobudki o 5:15 chodziłem jak nawiedzony. Dostałem termin przeszczepu na 27 grudnia.
Jestem w domu muszę przyzwyczaić się do normalności.

Koniec tymczasowo tego bloga.

czwartek, 15 listopada 2012

Dzień XXV

Dzień XXV

Dzień sądu część 2.

Spało mi się dzisiaj wyśmienicie ,tylko za mało pobudka jak zwykle o 5:30.Ważenie,ciśnienie,temperatura i kroplówka z rana. Do 8 wegetowałem dojrzewając jak kabaczek pod liśćmi. O 8:30 byłem już na 3 piętrze i siadałem na fotelu obok machiny wysysającej.
Cały proces troszkę się ciągnął  Ale zapewnił mi szereg nowych doznań. Poznałem się m.in.  z kaczką - to taka papierowa istota , która z chęcią odżywia się substancjami płynnymi - a pomimo,że mówiłem sobie -jesteś dzielny dasz rade twoje nerki są ze stali wytrzymasz .....nie dałem rady :P Dodatkowo doszedłem do wniosku ,że pobyt tutaj jakoś wypełniony jest malusim pechem. A konkretnie począwszy od zawieszania się ciśnieniomierza przez odmę(3 % szansy) a kończąc na zawieszeniu pompy i zepsuciu wózka.Pobierając mi komórki zawiesiła się maszyna pobierająca , na tyle skutecznie ,że pielęgniarka musiała dzwonić do serwisanta -pierwszy taki przypadek  w okolicy:P, gdy wychodziłem z zabiegu powinienem jechać na wózku w końcu człowiek może być słaby ale gdy usiadłem wózek się zepsuł.Akurat z tego się ucieszyłem.Ma duma nie ucierpiała.
Jutro wyjdę na 90% wychodzę więc liczę że dotychczasowy mały pech zniknie na jakiś czas. A no i najpewniej na przeszczep przyjdę po świętach.

Wczoraj miała miejsce również przykra sytuacja.
Do pokoju w którym leżałem zanim mnie przenieśli , wprowadziła się starsza pani koło 50 lat , kulturalnie gdy ją zobaczyłem przywitałem się ,a 20 minut później zabrali ją na OIOM.Było straszne zamieszanie a pielęgniarki widać było ,że są bardzo przejęte. Z obecnych doświadczeń jakie człowiek nabył mogę śmiało powiedzieć,że szacunek i dobre słowo należy się pielęgniarkom i lekarzom . Kto co dzień miał by sile zajmować się chorymi  albo co gorsza widzieć jak odchodzą.Ja bym nie potrafił.

wtorek, 13 listopada 2012

Dzień XXIV

Dzień XXIV

Dzień próby.
Idę dzisiaj na separacje mniej więcej i 8:30 muszę być gotowy .Mam nadzieje ,że uda mi się coś więcej wskórać.

Wróciłem.
Od 8:30 do 13:00 wielki akcelerator cząsteczkowy zasysał mnie odizolowując neutrino z mojego ciała.To co pobrano zajmowało 800 ml przestrzeni.Efekty uboczne występujące podczas poboru to mrowienie palców lub ust.Efekt ten występuje w 100 % u ludzi płci kobiecej i u śladowej ilości odyńców zwanych mężczyznami. Cholera okazałem się kobiałką zdrętwiała mi mordka. A teraz drętwieje reszta członków - z dedykacją dla żonki:P.
Wyniki konkretne jeszcze nie są mi znane ale wiem ,że jutro idę jeszcze do pobrania i w piątek wychodzę!!!!!
Doszedł mi do pokoju ziomal. Gościu 8 lat starszy ale pierwsza klasa.

Trzy historie z życia szpitala.

Pielęgniarka zmienia pościel po staruszce i znajduje na materacu małą górkę pigułek ,pyta staruszkę:
-proszę pani skąd te witaminy tutaj się wzięły
Staruszka odpowiada:
-kazaliśta zażyć to ja za żyć wsadzała.

Druga.

Co dnia pielęgniarka pod wieczór przychodziła do sali i sprawdzała parametry pacjentów odnotowując w kajeciku. Na sali pojawił się nowy pacjent ksiądz.
Pielęgniarka pyta:
-Dzień doby stolec był?
Na co ksiądz- nie wiem ja was tu wszystkich nie znam.

Trzeciej nie będę pisał bo raz ,że za długa a dwa mniej smaczna.
Wszystkie to autentyki ze szpitala.

Dzień XXIII

Dzień XXIII

Od rana swój mózg obarczam ciężarem danych i informacji.
Skoro już tu siedzę (zresztą myślę tak codziennie:P z różnym skutkiem) to może rozum mój coś przyswoi.
Jak dotąd kiepskie efekty przynosiły próby wysiłku intelektualnego. Efekt klatki więziennej i beznadziei robił swoje.
Ale dzisiaj po przebudzeniu sięgnąłem od razu po książkę(ale jestem" montry" i piękny bo każdy "montry" jest piękny :P:>). Książka "Piękno wszechświata" Proszę sobie wyobrazić waszmościowie i waszmozaścianki :P przez godzinę czytania , zagłębiania się w tajniki kosmosu,materii i strun przeczytałem raptem 25 stron z minimalnym zrozumieniem(kurde ale jestem bystry).A na teorie strun przeczytaną zresztą pięć razy poświeciłem dobre 10 minut a i tak do końca nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem. Przy takiej lekturze człowiek szybko zostaje przywrócony do pionu,a  świadomość inteligencji kurczy się po kolejnym przeczytaniu nierozumianego zdania.
Lepsze to od krzyżówek bo poza łamaniem mózgu jest minimalna szansa ,że coś zostanie.

Jeśli chodzi o sprawy zdrowotne to rurki zostały udrożnione:P materiał można zasysać:P.


  Syn mój Janko z Dąbrowy, intensywnie produkując materiał piroklastyczny i rozglądając się po pomieszczeniu zauważył pająki ,o interwencje poprosił prababcie Stanislawe ,którą to dodatkowo zaczął wypytywać o stawonogi oblegające ścianę. Gdy nie uzyskał wyczerpujących wyjaśnień oświadczył ,że tata będzie wiedział co gdzie i jak z robalami. Muszę zatem zasięgnąć informacje aby syn mój nie musiał po wiedz iść do wujka , dziadka czy sąsiada.
Już wiem ,że najwięcej w domu jest kosarzy(to te z długimi ciękimi nogami i okrągłym korpusem) i nasoszników trzęś(to ten z długimi chudymi nogami ale podłużnym korpusem) -popieprzona nazwa,kto tą nazwę wymyślił ? a i są kątowniki to te grube czarne brzydale.
Nad resztą pracuje. Swoją drogą czegoś takiego jak pawent niema, jest bąk zwany jusznica deszczowa kolejna zresztą cudna nazwa. Ja rozumiem ,że odkrywcy musieli wykazać się błyskotliwością i wiedzą nazywając te robaki ale skoro ludzie mają z tego korzystać to po cholerę tak wyszukane nazwy.To tak jak by krowę nie nazwać krową tylko krowonogatek wielobarwiasty. I po co tak utrudniać sobie życie?

Chaos natura stworzyła po to aby facet mógł usprawiedliwić swój porządek na biurku :P.

A tu poważniej
http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/637


Właśnie zostałem przeniesiony do pokoju koleżanek:P, ale nie ,że z nimi w pokoju -zamiana miejsc, po prostu jedna z pań wyszła z paki a doszedł pan zatem ja poszedłem na sale 2 osobową z tym panem , a pani do mojego starego pokoju.I tak kończy się moje ascetyczne samotne acz szczęśliwe życie w izolatce.
Z żalem i smutkiem będę wspominał to piękne miejsce jakie odebrano mi brutalnie .
Jutro na 100% separacja zatem zamowienie do dostawców wstrzymuje może nie będzie już potrzebne.Jeżeli jutro się uda odseparować co trzeba to po jutrze do domu!!!

poniedziałek, 12 listopada 2012

Dzień XXII

Dzień XXII

Znów się wszystko przesunęło. Separacja dopiero od środy jak wszystko dobrze pójdzie.Póki co komórki rosną powoli ale rosną.Dodatkowo to dziadostwo wszczepione szwankuje i nie do końca działa jak trzeba.
Wszystko pod górę  - zafajdany pierdzielone  Kilimandżaro.
Mam dość kłucia ,kroplówek i tej cholernej izolacji. Trzy tygodnie życia w pościeli.
Nie chce mi się pisać......

Sąsiadka czekała weekend a dzisiaj się dowiedziała ,że jednak nie uzbierała wystarczającej ilości komórek, jutro jedzie do domu.
Tlą mi się w głowie myśli żeby wyskoczyć przez okno i zwiewać gdzie pieprz rośnie.Jeszcze doszła gorycz w ustach.

Porozmawiałem z żonką troszkę i mi lepiej - trochę.

Założę innego bloga poza tym ,nie będzie w nim o monotonii szpitalnej.

Co kobiety widzą w serialach? Sąsiadki  3 tydzień z rzędu tuż przed serialami robią maraton łazienkowy , ni cholery dostać się wtedy do łaźni.Po 20 cisza,zero dyskusja oj jaka cisza:) hipnoza "M jak miłość" i choć by świat się walił a za oknem przechodziły hordy zombi nie odciągniesz ich od tego cuda.
Mam nadzieje ,że to nie są typowe reprezentantki kobiet w naszym kraju i zdarzają się jakieś wyjątki:P




sobota, 10 listopada 2012

Dzień XXI

Dzień XXI

Mroczna pobudka. Miałem dziwny sen.
Śniła mi się jakaś kraina gdzie były wzniesienia ,skały,wąwozy coś jak u nas jura krakowsko-częstochowska ,beskid niski.Kraina mostów nad wąwozami.Sen mi się szybko rozmył więc detale już powoli uciekają.Byłem z kimś i z nikim, ziemia pękała,szedłem z kimś wąwozem był hałas,nagle przede mną zobaczyłem wysoką wodę, kłębiącą się i szybko zmierzającą przez wąwóz w moim kierunku.Chciałem uciekać w przeciwnym kierunku,taki odruch ale za mną też zobaczyłem wodę. Szybko zacząłem się wspinać na zbocze wzniesienia, znów byłem z kimś i zarazem sam. Gdy wszedłem na górę ,pamiętam czarną ziemie po której czołgałem się, stało tam sporo ludzi a ja myślałem czy przedostać się do Jasia ,który z kimś został po drugiej stronie wody gdzieś dalej w terenie , czy szukać Basi z Małgosią którzy byli po mojej stronie wody tylko gdzieś niżej. A woda która przepływała zalanymi wąwozami była brudna ,mętna i cholernie rwąca.
Ale miałem chaotyczny sen jest 5:30 pewnie o 6 już go zapomnę ,chociaż rzadko coś mi się śni.

Dzień odzyskania niepodległości. Tak powinna się nazywać ta kartka w kalendarzu.Pewnie za granicą ludzie nie obakani z naszą historią myślą ,że Polska to twór po I wojnie światowej ,skoro dzisiaj dzień niepodległości.Czepiam się.

Cholerne rurki jakie mi wszczepili nie chciały oddawać substancji. A dokładnie wszczep centralny do którego przyczepiają mi wszelakie kroplówki itp nie dawał możliwości pobrania krwi. Trochę pielęgniarka się na męczyła i w końcu poleciała krew , ale pytanie czy jutro poleci przy maszynce do pobierania.Jeśli się zaprze i nie za działa trzeba będzie powtórzyć instalowanie wszczepu centralnego.


Fikcja,fakty,niepodległość


Mamy jutro święto.
Jesteśmy państwem "niepodległym" wszyscy mają nas za wzór do naśladowania a wszystkim w kraju wiedzie się lepiej niż w nibylandii.

Zacząłem od oczywistej fikcji niestety.
Fakty są całkowicie inne.
Cały świat ma Nas za nic ,my sami też mamy się za nic.
Murzynek Obambo olewa nas jak tylko może ,pokazał to niejednokrotnie, a nasi ynteligenci udają ,że murzynek się tylko zapomniał.W końcu wysłali do Nas 10 wojaków żeby "głupich" polaków uczyć obsługi prymitywnych urządzeń USArmy. Nie od dzisiaj wiadomo ,że ameryki -tym bardziej wojaki- inteligencją nie grzeszą , a jeśli te prymitywy to obsługują to nie róbcie sobie z ludzi jaj.Hmmm chyba sugerują nam- jesteście od nas głupsi w końcu wasi politycy codziennie to udowadniają.
Polacy powinni pokazać teraz pazury i do końca roku wycofać wojska z Afganistanu.Czy jakiekolwiek wojska innych krajów poza okupacyjnymi kiedykolwiek przyszły Nam z odsieczą? NIE To czemu my interweniujemy jakby w podziękowaniu gdzieś w pcinie dolnym na wschodzie ,gdzie tu logika.
 Tylko te czubki nie mają jaj a korzyści spływające bezpośrednio na nich są gigantyczne. Dosłownie jak w Wietnamie gdy kraj ten dostał się w macki ameryków.
W tv pokazują uśmiechniętego Komora który pieje z radości ,że jest mu dobrze, chwile wcześniej pokazują cudaka tuściaka, który żyjąc w wyimaginowanym świecie cieszy się ,że pogra sobie spokojnie w piłę z narodem a że kupił sędziego to wie ,że wygra..
Ale póki co cieszmy się, jesteśmy "niepodlegli"-podobno.
Pytanie czym jest niepodległość?
Niepodległość – niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych. Niepodległość można również określić jako suwerenność potencjalną.
Tak według wikipedii.
A jakie są realia? Realia są takie, że obecnie nasz kraj połyka każdą ustawę podstawioną przej jednostkę polityczną jaką jest UE.Cóż więcej pisać skoro już u podstaw hasło to można podważyć.
A wczoraj posłowie przepychali ustawę o GMO cichaczem -w mediach ledwo pruknęli.
Swoją  drogą czemu wszystkie inwestycje o jakich obecnie się u nas słyszy są tylko z funduszów UE, czy nasz kraj niema już dochodów ?

Dzień XX

Dzień XX
Jutro Dzień Niepodległości.

Sąsiadkę coś złapało ,twierdzi że chemia jej teraz wychodzi, późno w nocy i bardzo wcześnie rano siedziała w łazience. W nocy i o świcie hałas niesie nie miłosiernie i spróbuj się wyspać:P ale rozumiem niema się na to wpływu. Mam dziwne wrażenie że to co ją chwyciło to nie chemia ino jakieś przeziębienie, oby na mnie nie przeskoczyło bo jakoś dziwnie mi jest.
Były by niezłe jaja jakby w poniedziałek mnie coś rozłożyło ,chyba bym sobie w łeb pierdyknął tą butlą z tlenem.
20 dni izolacji ,niby mało ale dla mnie to ciągutka o smaku kalafiorku ,nie dość że się ciągnie to jeszcze nie smakuje.
Ciekawe co będzie na obiad,oby nie kopytka z serem bo na samą myśl robi mi się mdło.Przydało by się mięcho.
Właśnie opchnąłem dwa kubusie za 3 zeta zachowuje się jak icek.


O idzie obiad.

Kurde jadłem 5 minut dosłownie ,dzisiaj porcje dla karzełka. I jak być zdrowym w szpitalu.Ciekawe co więźniowie dostali na obiad , założę się ,że większe porcje.




piątek, 9 listopada 2012

Dzień XIX

Dzień XIX

Łamie mnie trochę w krzyżu,ale to dobrze przynajmniej coś się dzieje w tym monotonnym świecie.
Jak się wszystko dobrze poukłada to w przyszłym tygodniu pójdę do domu- wiem powtarzam to w kółko jak mantrę,zaczynam jak więzień wydrapywać na ścianie kreski odliczając czas zesłania.
Hm zaczyna mi brakować czasu na wszystko, w kółko ino praca i praca.Kiedy w końcu będę mógł się położyć i po byczyć.
Schizofreniczne zapiski, pewnie nie jeden"konował"(jak powiadał pan Balcerek) konkretniej nakreślił by moją przypadłość -ze skrajności w skrajność.

PISZE GŁUPOTY BO NIE MAM CO DO ROBOTY.

Ale jutro może Warszawa za płonie ,a prezio Ko-morek będzie bez dodatkowej ochrony a wiecie zdarzają się wypadki ,czasami samoloty spadają a ludzie się potykają.
Kurcze teraz mnie nawiedzi ABW albo jakieś inne cudo. Żona , jakby po mnie przyszli to majątek plus "inwentarz" w postaci smoczka Jasia i prosiaczka Małgosi oddaje Tobie a wykrywkę Tassowi .Tass jak wykopiesz bąbkę to dam ci namiar na cele w której siedzę ,wiesz co robić aaa i weź Gatha do obstawy.



Ap ropo jutra tak to widze

Już wieczór ,dzisiaj dostałem chyba z 2 litry kroplówek ale to dobrze mniej będę pił:P,za to co chwila do kibelka.
Dla odmiany na obiad była zupa ogórkowa,kwaśna cholera niesamowicie co zresztą ucieszyło mieszkańców tego piętra w końcu to zarąbiste dobre urozmaicenie.A na kolacje dokładka zupy :P a co dbam o linie ii JAJO !!! dostałem gotowane jajo :D tylko sól musiałem pożyczyć. 
Czeka mnie dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi weekend. Nudny ,pociągły jak glut z nosa. Myślałem ,że nauczę się tu anglika i fotoszopy  ale taj na prawdę niech spróbuje ten kto tu posiedzi 2 tygodnie.Można zygać(nie wiem czemu ale jak korygowałem tekst to zygać skojarzyło mi się z bzykać) słowem pisanym dosłownie. W końcu dla zabicia czasu tylko się czyta i czyta raz książki a raz wiadomości w internecie.
Jak się z orientowałem młoda pani lachoń to ordynator oddziału. Kurde w moim wieku może ciut starsza no chyba ,że tak wygląda bo już 3 pielęgniarki z którymi rozmawiałem -jedna z resztą z Jaworzna- pracują tu od 18-20 lat:o a wyglądają góra na 30 ale w końcu substancje ,którymi operują konserwują:)
Idę obejrzeć Ogniem i mieczem :) oczywiście pominę sceny porażki.
Zjadł bym takie coś:

czwartek, 8 listopada 2012

Dzień XVIII

Dzień XVIII

Prowadzę najnudniejszy blog w sieci :) a najczęściej pojawiającym się słowem jest NUDA.
Od dzisiaj jestem wedle kalendarza gregoriańskiego starszy.Czuć nie czuje żeby coś się zmieniło ale wedle cyferek mam już 33 lata.Ostatnich 8 lat zleciało tak szybko,a następne zlecą jeszcze szybciej.
Znalazłem tort specjalnie dla siebie:P(głodnemu chleb na myśli)



Mam wrażenie ,że z wiekiem człowiek robi się wolniejszy przez co czas znacznie szybciej ucieka.A może to po prostu racjonalniejsze podejście do życia i bardziej selektywne przeznaczanie swojej energii życiowej.
Dwie moje sąsiadki poszły dzisiaj na pobranie komórek .Dla jednej z nich to ostatnia deska ratunku, komórki znacząco jej wzrosły ale nie mogli wyselekcjonować wystarczająco dużo tych zdrowych.Organizm zniszczony ma wielokrotną chemią co prawdopodobnie przyczyniło się do solidnego uszkodzenia szpiku.A ja dalej czekam. Zarzio lek na wzrost komórek szaleje mi w stawach przysparzając niemiłe uczucie popieszczenia prądem.
Cały dzień przede mną jest dopiero 9.Jedzenie tutejsze mnie wykańcza jak tak dalej pójdzie to nabiorę kształtów modelki.Na początku jeszcze jakoś dało się zjeść ale po przedawkowaniu brrrr.

Już potwierdzone w poniedziałek idę na pobranie ,chyba że coś się znów rypnie.

Jestem w szoku na obiad były buraczki z ziemniaczkami i udko gotowane-w końcu coś zjadliwego, tylko dla mnie za mało, zresztą jak słusznie zauważyła siostra zakonu białych kitlów.
Sąsiadki wróciły z separacji i teraz wiszą na telefonach. Licho im to idzie co brzmi niepokojąco.Mam nadzieje ,że wyróżnię się z tłumu i przykładnie oddam co mogę oddać - oddam swoje dziewictwo komórkowe :P czy ktoś się skusi? -głupi żart. Jak pójdę pod machinę to wezmę książkę tematyczna tytuł "Wampiryzm" , niech widzą ,że nie dam się ssać dobrowolnie i wiem o co im tak na prawdę chodzi:P

Sadyzm - Wieczorem włączyłem tv ,trafiłem na program Kuchenne rewolucje. Zostałem zabity kulinarnie. Jedyna myśl jaka mnie teraz męczy to zjeść duszoneczkę - ziemniaczki ,frankfurterki ,cebula,ser i może jajka-yyyyyy mniam mniam , od razu zrobiłem się głodny. Cholerna telewizja.

środa, 7 listopada 2012

Dzień XVII

NUDA NUDA NUDA NUDA NUDA a przez to melancholia i holenderska depresja. Jak mi się cholernie nudzi .Na bezludną wyspę nie zabrał bym ani TV ani lapka ani miękkiego wyrka. Zabrał bym nóż aby upolować dzikiego zwierza albo zwierzynkę ,na ostrzyć dzidę (proszę bez dziwnych domysłów):P a na końcu żeby móc uciąć kawałek liany na szubienice .
Ja pierdziele jak można aż tak się nudzić jeszcze trochę a zacznę lewitować osiągnę taką nirvane nic nierobienia i nic niemyślenia. W sumie dobrze- nie od dzisiaj wiadomo ,że myślenie szkodzi.
Dostałem neupogen na wzrost komórek, pewnie za tydzień znów mnie połamie jak emeryta statystycznego. Poza tym mam już zapasy więc mogę siedzieć w pierdlu dalej jeszcze muszę się pod uczyć grypsery a będę rządził na oddziale.

Wojna w szpitalu wojna w domu gdzie tu się schować nawet odległe konflikty potrafią swoim zasięgiem tutaj przypierniczyć .W WoT to się nazywa efekt splash. A mnie się nie chce negocjować . Dorośli ludzie chyba inteligentni powinni inaczej rozlewać swoje żale. Swoja drogą pewnie podpadnę kobietką ale zastanawiam się czemu kobiety mają tyle żądeł w sobie , facet potrafi się z dystansować ,przemilczeć - olać ,a kobieta musi zerwać wszystkie stosunki dyplomatyczne i udowodnić ,że ma racje.(chociaż ma rację w wielu kwestiach) Ale poco? efekt zawsze jest ten sam, korzyści zero kupę smrodu.A teraz dostane opieprz od wszystkich ,że nie mam racji.

A mnie się nadal nie chce.

Ludzie potrafią zniechęcić człowieka do wszystkiego.

Idę na obiad, dzisiaj rybka, w końcu jakaś odmiana.

I po obiedzie .Rybka do bani bez smaku i miała ości! Fuck!!! FUCK FUCK FUCK!!!
Zupa glut albo inaczej zupa fujka ,nawet nie umiem jej nazwać .Rok takiej diety a po wyjściu nawet trawę bym wpieprzał.

W USA wybory -no co ,o czymś inteligentnym muszę pisać a nie tylko swoje mdłe codzienne wywody.Wygrał Mulato-murzyn o arabskich korzeniach obecnie zapewne zagorzały katolik ze skłonnościami nacjonalistycznymi , socjalistycznymi,korporacyjnym-megaloman o wielkim uśmiechu.
No to teraz zrobią nalot na szpital i mnie zgarną CIA czy inne cuda ponad prawem.
I co nam z tego wyjdzie że w amełyce wygrał ten a nie tamten. Ano wyjdzie co już wyszło. Ameryka oleje nas jeszcze bardziej ,zresztą jak cała zachodnia Europa  Wepchnie nas bardziej pod wpływy Rosjan i tyle.A przy naszej nadzwyczajnej władzy za rok zostaniemy radziecką republiką.
Jesteśmy dymani z każdej strony kuli ziemskiej. W sumie kto niema atomówy ten lokaj reszty.
Dymani przez świat dymani przez rząd dymani przez pracodawców kurde jeszcze gdyby ktoś nam za to płacił. A tak światowe kurtyzany za friko. Niedługo będzie taki baner na budynku ONZ - KTO CHCE DYMAĆ TO DO POLSKI-Fuck.
Żona pisze ,że agresja wychodzi mi po chemii hehehehehe to zanim pójde na mecz albo manifestację muszę sobie walnąć z pół litra a wtedy z Gathem i Tassem pociągniemy tłum do szturmu.
Ble niedobra ta ryba!!!Chyba ryba z grzyba. Albo jakiś węgorz co zeżarł jakąś padlinę.
Kurcze zgaga mnie piecze po obiedzie i zaczynają mnie kości łamać ,strasznie szybko to chyba jakaś większa dawka neupogenu.
Dół

Jak zwykle wykazuje się inteligencją i bystrością.Dostaje zarzio a nie jak mi się popinkoliło ...........................

wtorek, 6 listopada 2012

Dzień XVI

Dzień XVI

Po wielkiej bitwie jaką przeszedłem w nocy ,siły dobra :P-moje- wygrały.Kac po 3 litrach jeszcze trzyma ale nie pękam nadchodzi wyzwolenie.Jutro czynnik wzrostu komórek macierzystych :P.
A już niebawem pójde w świat szukać wiatru w polu. Wyrwę się z matrixa my name is Neo :>
Matrix w którym egzystuje robi się coraz ciaśniejszy ,czekam niecierpliwie na antywirusa . Pomieszczenie z dnia na dzień robi się ciaśniejsze ,duchy ludzi za oknem są jak wkurwiające zjawy ,które krzyczą - a my se chodzimy po dworku stup stup stup , a ty frajerze siedź w oknie tralalalalala-już ja im zada skopię  jak mnie wypuszczą z tej ciupy.
Robię się wulgar i choleryk ino nie wiem czemu zjadł bym wołowinki albo pizze ,nieee zjadł bym cokolwiek innego niż tutejsza dieta. Dzisiaj były chyba kopyta z serem bleee już zupa była smaczniejsza.Oglądam bzdety w tv o walniętych ludziach którzy kretynizmem swoim tak obrośli ,że muszą się pokazywać w tv i tylko po to żeby tacy kretyni jak ja z braku zajęcia na to patrzyli marnując tak cenny czas. Pytanie mi się nasunęło czym ja się rożnie od takiego przeciętnego kretyna?
Długo myślałem- jakieś 15 sekund -i doszedłem do wniosku ,że chyba tylko tym ,że dużo pisze "że" i że ja ich nazywam kretynami a oni o tym nawet nie wiedzą- ot cała różnica  Moje wywody z zakresy filozofii zapewne prawdziwych filozofów wprowadziły by w głęboki dołek ale ja mam to gdzieś albo i jeszcze dalej.
Miałem to ocenzurować ale w sumie po co.


poniedziałek, 5 listopada 2012

Dzień XV

Z opóźnieniem ale jednak.
Dostałem w końcu chemie mniej więcej w samo południe, odma jeszcze jest ale podobno się systematycznie zmniejsza.Na początku wszystko było ok. chemia leciała plus jakaś substancja nawadniająca :P ale pod wieczór byłem dętka. Nie ruszyłem kolacji a głowa zaczęła mnie napierniczać jakby lewa półkula chciała wyjść na spacer. Poszedłem spać o 18 i tak prze wegetowałem do 5:15.
Za dwa dni czynnik wzrostu więc sprawa w końcu się ruszyła.
Sąsiadka wczoraj miała kryzys i przez większość czasu popłakiwała.Dowiedziała się ,że po podaniu czynnika i przepompowaniu iluś tam worków płytek krwi,nic się nie dzieje i w organizmie nie wzrastają komórki.Dostała limit- jak do środy nic się nie ruszy to jedzie do domu. Jest z nad morza więc kawał świata, po tym wszystkim będzie musiała załatwiać leczenie w Poznaniu. Jak sama mówi ma szpik prze leczony,  po pierwszych chemiach niby była wyleczona i pół roku miała spokój , później wszystko wróciło i obecnie jest jak jest.Co gorsza jest jakiś drogi lepszy lek na wzrost komórek ale jest cholernie drogi a szpital ma już zużyty w tym roku limit.

niedziela, 4 listopada 2012

Dzień XIV

Dzień XIV

Wzięło mnie na grafikowanie . Obejrzałem speed-painting niesamowite rysunki wykonane przez ludzi i to jest mój cel naumieć się grafikować na poziomie.
Dzień w szpitalu nudny. Nic się nie dzieje. Mam nadzieje ,że od jutra się w końcu zacznie.
Sąsiadce wypadły włosy, ciekawe czy mnie też znów to czeka.
Co gorsza moje zapasy zmierzają ku końcowi. Trzeba będzie zrobić zamówienie.
Kurcze automatyczna korekta błędów ratuje mi tyłek, literówki ,ortografia ,byk za bykiem bykiem robiony.
Przydała by się odnowa sąsiedztwa:> Może jakieś młode babeczki:P hyhyhy albo jacyś komputerowcy :) kurcze te panie to takie marudy.Ino się domagają zainteresowania od dalszej rodziny, a znają chyba połowę chorych w tym szpitalu.Mam dziwne wrażenie słysząc szepty ,że to takie polskie peple obgadule ino pieprzyć o wszystkich i o wszystkim dla zasady.Co mnie kur... obchodzi Kwaśniewska czy inna pinda w tv jej historie i życie no ja pierdy kam ludzie nie potrafią już chyba rozumu wykorzystywać do czegoś innego niż czyjeś bzdety.
A ja tu jak jaskiniowiec , siedzę w koncie i knuje.
Wydarzeniem dnia jest zmiana pościeli , którą sobie sam zrobiłem no i kawałek cekina w kapuście na obiad.Pewnie to był bonus za dokładkę  z ziemniaków. Miałem sąsiadką powiedzieć żeby uważały ale w sumie poco , jestem potworem niech same sobie poszukają skarbów w obiedzie. W końcu jak im powiem to będą pierniczyć przez pół dnia pielęgniarką wykazując swoja bystrość i poruszenie.
Podobno laptop i wifi wpływają na bezpłodność-dobrze ,że zrobiłem już co musiałem więc teraz niczym nie ryzykuje :P
Tak czytam co napisałem i tylko jeden wniosek się nasuwa- piszę coraz większe bzdury aż dziw ,że ktoś to czyta. Mam nadzieję ,że nie uszkodzę nikomu zwojów w   mózgu czy nie doprowadzę do apopleksji.

Kurcze poczułem się przez moment malutki.
Siedząc przy laptopie bawiąc się grafiką ,nagle słyszę w tle jakiś polsko-angielski program o gotowaniu .W rozmowach przewija się język angielski przynajmniej tyle słyszałem. W pewnym momencie jedna z kobiet zaczyna głośno tłumaczyć z angielskiego na polski:O Moja pierwsza myśl -ale ładnie zasuwa wszystko rozumie tłumaczy jak jakiś lektor z filmu, poczułem się jak głupi fafik który ledwo dziabie angielski ,chociaż już tyle lat się z nim stykam. A ta pani o ile pierniczy o takich bzdetach tak biegle najwyraźniej  włada tym językiem. Włączyłem tv , chciałem sprawdzić co to za program, zerkam i zerkam. Poczułem ulgę ,program miał po prostu polskie napisy - uff poczułem się troszkę mądrzejszy :P
ALE JESTEM CHOLERNY MEGALOMAN I SNOB :P


sobota, 3 listopada 2012

Dzień XIII

Dzień XIII

   Odma jest we mnie .Jestem odmą chodzącą.Gdy budzę się myślę odma.Gdy ide spać myślę odma. Moje imię to odma.
  Wczoraj obejrzałem ponownie Avatar, nadal jestem pod ogromnym wrażeniem tego filmu. Nadzwyczajna muzyka dodająca energii :) piękny świat ,aż szkoda,że nie prawdziwy.Pasuje do Polskiego romantycznego ducha walki. Pozytywnie film mnie nastroił -  powinni go w domu starców puszczać , dodał by mędrcom tego świata energii do życia. Ja osobiście biorę się za siebie. Trzeba sobie wyznaczy cel i zasady i ich się trzymać.
Takie filmy wyraziście pokazują człowiekowi jakie banalne życie prowadzi ograniczając się jedynie do obowiązków.A czas leci nie ubłaganie:)
Posłuchajcie muzyki a się podładujecie.

Była lekarka nadal słychać odme -kurka wodna,ucho motyla.

Moje sąsiadki gadają w kółko o sobie hehe ino siedzą na telefonach,leżą i zerkają w tv. Czy pobyt w szpitalu musi być aż tak wielkim marnotrawstwem czas?


piątek, 2 listopada 2012

Dzień XII

Dzień XII

Moja przyszłość wcale się nie rozjaśnia.
Odma ,którą mam na własność ,najprawdopodobniej utworzyła się nieco wcześniej.Być może od chemii jaką dostawałem albo nawet od głupiego nie doleczonego zapalenia oskrzeli.
Niestety efekt jest taki ,że chemia dalej została odsunięta do poniedziałku-o ile to coś zmniejszy mi się w płucu. Jeśli nie to czeka mnie wersja ciekawsza- wbijanie szpili w płuco i spuszczanie powietrza z odmy.
Kurw#@@# mać nic nie może iść po pierd@!#!#-ej prostej nawet pieprzona chemia.
Miałem już cichą nadzieje,że po przyszłym tygodniu będę już jedną nogą w domu.
:(
A mogli by mi dzisiaj wbić tą igłę i spuścić gaz.
Pieprzyć czy boli czy nie boli byle by szybko.
Mam dość marudnych babeczek z pokoju obok.Nie ,że mi dokuczają czy coś ale też są już na granicy i dużo smutków wylewają między sobą , ja niestety też to słyszę.

Moja karta przyjęcia w niedziele się zapełni i dostanę nową.
Wiem to lichy powód do narzekania ,ważne żeby być zdrowym.Dobrze ,że lekarze i pielęgniarki są w porządku.


środa, 31 października 2012

Dzień XI

Dzień XI


Takie dni jak dzisiejszy w szpitalu to katorga. Niby spokój bo nic się nie dzieje , niema zabiegów itp ale z drugiej strony co tu robić.
Jest opcja dostępna dla większości - telewizja.
No ale ile można ,przecież chyba każdy tak ma ,że po 2 -3 godzinach szaleńczego wpatrywania się w byle co ,oczy chcą wypłynąć.Nie wspomnę już o papce jaką człowiek przyswaja co długoterminowo odbija się na bezmyślności ogólnej i apatii  poznawczej. I tak Wszystkich Świętych w tv wygląda następująco.
Od rana wspomnienia kto już umarł i jaka to tragedia bo w końcu miał tylko 80 lat.Później filmy. W te święta to cała seria psich ckliwych przygód. Lesse,betchowen,as ,pikuś ,sikuś itp. No matko jedyna , jakby nie można wrzucić czegoś bardziej wymagającego, ale w sumie poco , jeszcze komuś zaszkodzi myślenie.
I tak mija w zamknięciu.
Słychać wzruszenia i radości z wyżej wymienionych filmów jakie dolatują z pokoju obok i rozmowy o niczym byle by pieprzyć. Ale czemu się dziwić w końcu jesteśmy w szpitalu i nikt tu szachów pacjentom rozdawać nie będzie.

Przegrałem 2 partyjki z komputerem , czuje głupotę postępującą.
Ale spoko pewnie w tv będzie jakiś hit więc se obejrzę co bede za dużo myśloł.

A i miałem interwencje techniczną ,panie z pokoju obok poprosiły abym zerknął na ich tv bo na tvp dźwięk znika a chcą obejrzeć "Znachora" -kurcze tematycznie oglądają programy hehe może to uzdrawia. Więc dzielnie udałem się obakać co jest grane, wyciągnąłem wtykę , a co, trzeba pokazać że wie się gdzie jest wtyka :P i kicha no to grzebe pilotem w menu tv. Pilot toporny jakby bateria dyszała ostatkiem pierdnięć. Poczułem presję -cholera wypadało by zrobić, i w chwale odejść do swojej komnaty.Grzebałem ,kąbinowałem ale po chwili już mi się nie chciało grzebać. Diagnoza moja- Ale dziadostwo.

Co za baby, teraz myślą ,że ja coś poprzestawiałem i już w ogóle na tvp nie mają dźwięku , słyszę jak szeptają -wiedźmy. Się zdziwią jak dźwięk sam powróci.
Bujne me życie jak w Madrycie.
Swoją drogą czy kobiety myślą ,że jak się coś pieprzy to przyjdzie facet po naciska i już działa?
Dali by do sali obok kogoś młodego może by się więcej pogadało :P


Dzień X

Dzień X

Nudny dzień.
Przypomniałem sobie o tablecie trochę po grafikowałem hallowenowo :P

Jak dobrze pójdzie w piątek chemia .
Pograł bym w WoT-a :)
Jeszcze jakieś 2 tygodnie ,będzie ciężko.
Dostaje dodatkowe porcje jedzenia, dbam o linie:> Pielęgniarki wychodzą z założenia ,że chłop musi zjeść to i mi pakują całą górę.
Zaczynam się troszkę przyzwyczajać, sprowadzę tu rodzinkę i będziemy pomieszkiwać w szpitalu.


wtorek, 30 października 2012

Dzień IX

Dzień IX

Śpiew synchroniczny - od dobrych nastu minut pomimo zamkniętych drzwi słyszę dwie synchroniczne ,głośne rozmowy telefoniczne.Wiem samotność ludzikom doskwiera ale ,że synchronicznie? Zaraz wezmę fona i dołączę jako chórek a co mi tam.
Musze się sprężyć i wyleczyć do jutra, muszę i kropka iii kropka i już , czas mnie nagli .

RAPORT
  Od dzisiaj rozpoczynam tajną akcje- OGNISTY TRUNEK- polegać ona będzie na tajnych badaniach w technologi zaparzania substancji płynnej zwanej gdzie nie gdzie -kawa- i taktycznym ukrywaniu jej przed spojrzeniem służebnic wielkiego wezyra.
 
  Miałem dostawę zapasów , dzięki nim wzmocnie swoją linie umocnień i przetrwam nieco dłużej. Przez okno mej Bastylii zdołałem z radochą przedszkolaka  oddać honory  kurierom ,wykonując gest rozłożoną ręką raz w lewo raz w prawo. Sprawiło mi to radość ,kurierów zgłoszę do odznaczenia.
Z raportów jakie do mnie docierają wiem, że jednostka operacyjna o kryptonimie Mał-Go-Sia opanowuje coraz bardziej obce języki , zgłoszę agentkę do awansu.Jednostka John opanował technologie barwnego kreowania map tęczowych, zgłoszę do odznaczenia. Agentka Barba-Rosa sabotowana przez marginesowe jednostki została zmuszona do zmiany taktyki wywiadowczej. Z tego co się orientuje odwet jaki szykuje ,cofnie ich szare komórki do poziomu wczesnego średniowiecza. A z ich nie regulaminowych "tyłków" zrobimy się jesień średniowiecza. Agentkę zgłosić do awansu z wyróżnieniem, pomyślimy nad nową placówką wywiadowczą.

KONIEC RAPORTU
Idę się upić , mam spirytus w spreju pielęgniarka zostawiła!!!

poniedziałek, 29 października 2012

BUNT !


Teraz poważnie.Niemal że grobowo.
Czemu w Naszym kraju pracodawca ma uczciwie pracującego człowieka za śmiecia.Gdy zatrudnia go w swoim przedsiębiorstwie ,obiecuje cuda.Wymagając od zatrudnianego aby wykazał się swoimi najlepszymi cechami.Ludzie latami pracują na wizerunek swojego chlebodawcy, myślą mój "pan" mi to wynagrodzi , da większa pensje, lepiej będzie traktował a może da lepsze stanowisko , jak w średniowieczu u sułtana.Za lojalność ,pracowitość w dzisiejszych czasach o ile będziesz miał szczęście ,dostaniesz umowę na czas NIEOKREŚLONY!!! łaaaał!!!
A jak już będziesz miał super farta to i podwyżkę 5 pln ,mój rekord to około 0,30 grosza. No ale "pan" jest choooojny. W końcu ciesz się ,że masz na kogo robić.
Co za zaszczyt. A co gwarantuje taka umowa hmm na czas nie określony. Ano to ,że będziesz mógł wziąć  m.in. kredyt !!! Łaaaaał Ino się cieszyć :> Nooo i stabilność gwarantuje , bo nie boisz się , że za miesiąc ktoś cię zwolni :). I tu bym dyskutował, obecnie pracodawca ma milion sposobów aby zgodnie z prawem zerwać z tobą umowę.
Mniej fartowni ludzie dostaną umowę na 3 miesiące , bez końca powtarzaną.
A już super nie fartowni dostaną umowę na miesiąc albo umowę dzieło.
No ale można wziąć sobie kredyt w końcu bo się ma "stałą" pracę. Jak będziesz mieć fuksa to zdążysz spłacić jak Cię nie zwolnią:)
Pełen optymizmu jak zwykle jestem.

Pracodawca może Cię wydymać zgodnie z prawem na tysiąc sposobów.

Jednak mam wielką nadzieje  ,że przyjdzie taki dzień, gdy ludzie poniżani traktowani jak zbyteczna zbyt liczna zaraza , wyjdzie na ulice i rozliczy wszystkich skur##@# , którzy nie szanowali bliźniego i robili cuda aby wyssać z niego kasę i życie.
Gdy nadejdzie ten czas będę szedł na ich czele. Dosyć sku@#@eli pasożytujących na pracy innych, usprawiedliwiających swoje złodziejstwo i plugawość kryzysem. Jakoś kuta#@# prezesików , całej tzw "elyty",managerów itp kryzys dotyka najmniej boleśnie o ile w ogóle dotyka.Szary człowiek podstawowa komórka tego świata, fundament bez którego nie powstanie żaden dom,samochód,kibel, pionek bez którego żaden prezesik nie dorobi się majątku i bez którego nie powstanie żadna cywilizacja  obecnie jest traktowany jak przedmiot. Przedmiot który zawsze można wymienić i zastąpić.Pracodawcy zapominają ,że i oni kiedyś musieli u kogoś zarabiać na chleb .Czuli niesmak gdy ktoś dźwigał się na ich plecach ,oszukiwał ich czy traktował jak zbyteczne guano

Przez takie zagrywki jakie mają miejsce teraz , w przyszłości ludzie rozliczą się z zasrańcami.I nie będzie ,że "takie były czasy".

Wiem są wyjątki.

Dzień VIII

Dzień VIII

Zamiast termin powrotu do domu się zbliżać ,cały czas się oddala.
Nie zgłosiłem w weekend opuchlizny na szyi i kaszlu ,który z resztą już niemal całkowicie przeszedł i są tego efekty.Cały myk w tym,że raptem u 3% pacjentów takie coś się trafia podczas podpinania.Dokładniej polega to na - o ile dobrze zrozumiałem- delikatnym przebiciu płuca przez co powietrze wydostaje się do ciała. A ii bonus wykryto u mnie 2 bakterie w zatoce w tym jedna z nich to upierdliwy gronkowiec  Więc co tu dużo się rozwodzić ,nie jest mi pisane szybko powrócić do rodzinki. Co gorsza Jaś mój synuś w końcu powie "Tata już mówiłeś ,że będziesz za dziesięć dni ,ile razy to powtórzysz?"
To będzie dłuższy blog niż planowałem.
Bardzo ładnie zachował się młody lekarz ,który mi implementował to coś .przyszedł i przeprosił ,chociaż ja go nie obwiniam za całokształt w końcu robił wszystko w dobrej wierze.

Co nas nie zabije to wzmocni tego się będę trzymał.

Oby następne dni przyniosły lepsze informacje.
Czuję się tu jak upierdliwy pacjent , który z chęci pokazania się i zaistnienia co chwilę wyciąga jakiegoś asa z rękawa, zaskakując wszystkich.

Dostałem prezent :) Całą butle tylko dla siebie.Całą butle tlenu :) i sobie podciągam ,obym się tylko nie uzależnił :).




Dostałem również nakaz spania na prawym boku co by dziurka się zalepiła w płucu :> ale to brzmi.Przychodzisz z chłoniakiem a tu tyle ciekawostek i niespodzianek. Idę zatem sztachnąć się tlenem w końcu tak ciężko o niego na Śląsku.



niedziela, 28 października 2012

Dzień VII

Dzień VII

Coś mam niefarta ze zdrowiem ostatnio.póki nie trafiłem tutaj ,przez tyle czasu brania chemii nic mnie nie brało , a gdy tylko miałem przybyć do szpitala nagle przeziębienie ,jakieś katary ,gardła cholera wie co jeszcze. Złośliwość pieprzonej natury.
Tak jakby jakaś upierdliwa złośliwość za wszelką cenę zatrzymywało mnie przed wyleczenie z tego dziadostwa.
Tyle antybiotyków ,dwie punkcje , tydzień w szpitalu a katar jak był tak jest ino mniejszy. Co gorsza po wprowadzeniu mi tego czegoś w klatę,podobno rurka sięga prawie do serca, uciska mnie we wnętrzności i przy byle przechyle ciągnie mnie do kaszlu.
Ku%$#$%@% !!!
Oki dosyć marudzenia. Trzeba się sprężyć .
Cały dzień prze byczyłem się. Wedle dyskusji z dwoma Paniami ,które mają pokój obok wychodzi na to ,że na święta będę tutaj.Oczywiście oficjalną wersje pewnie dopiero usłyszę. Póki co nikt mi nie wspominał o wyrywaniu zębów.
Mam dwa kanałowo leczone i czasami są wymogi wyrwania. Dwie Panie musiały po wyrywać,starsza 16 zębów młodsza chyba 1-go ale czwórkę.
Oby jutro przyszła chemia bo już wydeptałem ścieszkę w koło wyrka.
Idę spać nic mądrego już nie stworze.

sobota, 27 października 2012

Dzień VI

Dzień VI

Dzień już praktycznie minął. Po wszczepieniu rurek wyglądam jak borg z filmu Startrek i dokucza mi kaszel ,pewnie rurki poszły w płucko - rurki trzeba z krócic.



Paskudna pogoda za oknem ,a i tak z przyjemnością bym wyszedł. Pochłonąłem dzisiaj jedną książkę i obejrzałem nadzwyczaj idiotyczny film zmarnowałem 2 godziny żywota i to wszystko z nudów.
Weekendy w szpitalach są mało owocne ,oto mój dzisiejszy wniosek ,wniosek dnia.
Nawet nie mam co pisać .W ramach urozmaicenia nie będę się golił przez 2 tygodnie a co mi tam zmienię się w amisza.
Tęskno mi za rodzinką.
Zastanawiam się jak ludzie wytrzymali jeszcze dłuższe rozłąki , taki żołnierz ,który szedł na wojnę żegnał się z żoną małymi dziećmi i nie wiedział czy będzie mu dane jeszcze ich zobaczyć. Przerażająca wizja oby nam nie było dane tego spróbować.
Dobranoc


piątek, 26 października 2012

Dzień V

Dzień V

Kolejny dzień na delegacji:)
Obudziłem się o 5:30 ,wszystko zaczęło się standardowo - temperatura,ciśnienie,antybiotyk w żyłę, ważenie i wisienka na torcie zresztą nowość pobieranie krwi o dziwo z drugiej ręki. Jestem po kuty jakby mnie capnęła zgraja komarzyc. O 10:30 poszedłem na kontrole do laryngologa.Kolejka spora ale jako osoba "chora" jakoś bezczelnie wepchano mnie do pokoju. Wszedłem usiadłem na fotelu strachu i czekałem,  czekałem i czekałem . Im dłużej czekałem tym wymyślniejsze narzędzia tortur widziałem w pokoju. Kleszcze,szpile,igły oj wyposażenie jak w sali tortur średniowiecznego kata.
Gdy przyszła pani laryngolog , chwilkę pogadaliśmy ,trzeba w końcu jakoś rozładować napięcie,dowiedziałem się ,że będzie niestety znów punkcja.Miałem cichą nadzieję ,że już obejdzie się bez tego no ale cóż. Nic nie bolało,owszem nie miłe uczucie ale przy znieczuleniu miejscowym wszystko oki. Po całym zabiegu byłem ulany krwią jak Rocky Balbooa na ringu, nawet pomyślałem , że wyjdę przed gabinet i postraszę oczekujących na swoją kolejkę dawki tortur. A biorąc pod uwagę ,że ubrałem się w tematyczną czerwoną bluzę ciekawą reakcję mógł bym wywołać. Może w końcu jakaś kobieta zemdlała by na mój widok :D.
Nakazano mi się umyć ,niestety. Po wszystkim pielęgniarka poklepała mnie po ramieniu i dodała- dzielny Pan jest panie Kapral.- szczerze powiedziawszy takie proste słowa a trochę mnie pod budowały.
Gdy wróciłem na oddział a wyniki jakie przyniosłem wyszły przyzwoite, pani doktoł rzekła:
-obywatelu jako ,że tak dzielnie wykazał się pan na polu chwały ponosząc ciężkie rany ,dzisiaj mamy dla waszmości bonus w postaci wszczepu centralnego .Ale bądź pan dzielny to praaawie nie boli.
No i zaczęło się pielęgniarka przyniosła sprzęt położyła na stole i czekaliśmy  na lekarza. gdy wyszła na chwile podszedłem do tego i o matko. Laryngologiczne maczety ,sierpy, i piły to przy tym mały pikuś . Zobaczyłem długaśna rurę z jeszcze dłuższą igła i całą masę igiełek, skalpelów ,skalpelików.
Gdy przyszedł lekarz prawdopodobnie w moim wieku , kazał się rozbierać , pomyślałem -nie no ja się nie dam ten tego:-P - ale chodziło tylko o koszulkę.
Sam proces zakładania tegoż cuda był cholernie nieprzyjemny,  kupę krwi i kłucia . Ta rurka weszła we mnie znaczy w moją żyłę tuz pod barkiem, czułem jak przez moje ciało przesuwa się wielka larwa ocierając o ściankę żył, raz na jakiś czas wywołując silny reumatyczny ból- oj nikomu tego nie życzę.
Po wszystkim a trwało to dobre 20 minut może trochę więcej, mogłem wstać i normalnie się ruszać. Chociaż póki co czuje się jak 100 letni emeryt obolały od zmian reumatycznych na plecach . Ciekaw jestem jak będzie wyglądała noc bo póki co dziwne mało przyjemne uczucie. Zaraz idę na rtg czy wszystko ,czyli cały ten sprzęt weszło tam gdzie trzeba.

czwartek, 25 października 2012

Dzień IV

Dzień IV

Budziłem się w nocy parę razy i zerkałem na zegarek. O 5:30 do pokoju wkroczyła pielęgniarka oczywiście wtedy spałem w najlepsze :> gdy się zerwałem walczyłem raz z jednym okiem raz z drugim , cholery niemiłosiernie opadały ,wyglądałem jak naćpany mops i tak się czułem. Nagle dostałem w żyłę , no może nie tak nagle ale z nudów mogę po tragizować.
Zauważyłem pewnego matrixa!! jak wpatruje się w monitor to kątem oka pokój wydaje mi się WIĘKSZY!!! i jakiś inny . Ciekawe ,może to pierwsze objawy paranoi :o aaalbo może to faktycznie matrix więc muszę się skupić ii obudzić.
Najadłem się na śniadanie i ukryłem jeden serek na czarną godzinę , a co nie oddam mój ci on. Zjem sobie później po kryjomu :P
Dzisiaj Pani doktor potwierdziła ,że najprawdopodobniej w poniedziałek będę miał jak to się ładnie nazywa "cewnik centralny" , nie nie tam podłączony gdzie myślicie a w żyłę na wysokości pikawy ,co by szybciej we mnie wpompować co się da to jakby obalić pół litra duszkiem :).
Po obiedzie(tym razem poprosiłem z resztą o wielgaśną porcje ziemniaków)dalej się obijam szukając cudów na necie.W sumie mam okazje po udzielać się na paru forach , na które pewnie jak bym był w domu raczej bym nie wszedł.
Jak stąd wyjdę to muszę gdzieś pojechać odświeżyć mózg i przefiltrować oczęta.
A póki co wydarzenie dnia właśnie jakiś pies z kumplami na robił koło latarni no ja pierdykam co za Ham i pijak bo każdy pijak to ham :P nawet zadka nie wytarł.
PISZĘ GŁUPOTY BO NIE MAM NIC DO ROBOTY!!.
Już mi przeszło Przyszły immunoglobuliny

Jutro pobiorą krew do badania wampiry jedne no i punkcja. Kurcze gdyby nie konieczność bo w końcu bez tego mogę zapomnieć o przeszczepie to końmi by mnie nie zaciągnęli do laryngologa. Eh marny żywot niewolnika choroby.

środa, 24 października 2012

Dzień III

Dzień III

Pobudka 6 rano, obudziłem się parę minut przed wtargnięciem do pokoju pielęgniarki z mega strzykawkami. Oranżada na śniadanie pomyślałem czując jak kiszki mi marsza grają, a śniadanie dopiero o 8 super:/ .
Biorę antybiotyk bo przez te pokręcone zatoki nie mogę napić się niczego mocniejszego:P normalnie pewnie bym dostał już chemie i za 2 tygodnie siedział bym w domostwie mym a tak tydzień na doleczenia zatok.

Wiem już coś po obdukcji mego nader pięknego gardełka , w piątek znów laryngolog i być może znów punkcja.Kurde w końcu spodobają mi się te wszystkie szpile jakie mi wbijają i pobawię się w fakira ,przynajmniej będzie z tego jakaś większa korzyść. I jeśli próbki pobrane i zabezpieczone przez służby specjalne wykażą obecność nadzwyczaj niebezpiecznych bakterii i zarazków w mym kinolu moja chemia opóźni się o kolejnych parę dni a ja nieszczęsny zostanę tu Bóg wie ile. Swoją drogą trochę mi niesmak, że siedzę w izolatce do przeszczepów zajmując miejsce a leczony jestem laryngologicznie .

Dobra zobaczymy co reszta dnia przyniesie , tyle dobrego , że zapasy służby wsparcia niebawem przyniosą. Allllle nuda ile można przy kompie,tv,książce :o

Jest godzina 16 Idzie wieczór dostałem imunoglobuliny czy jak to się fachowo zwie a ja jestem głodny wyczekuje kolacji ,niestety obiad był niespecjalny ale i to zjadłem :P Dostawa w sumie dotarła i coś podjadam ale mam jakiś wilczy apetyt ,zaraz dorwę się do towarów zakazanych. Czym są te tajemnicze przedmioty? już wyjaśniam, są to różne duperelkowate smakołyki jakie zabrałem ze sobą do szpitala , są zakazane bo będąc już na miejscu dostałem listę co mogę jeść a czego unikać.
Ja pierniczę co prawda siedzę przy lapku i staram się czytać książki ale nosi mnie jak kometę.
Swoją drogą miałem niesamowitą radochę jak zobaczyłem za oknem brata siedzącego w samochodzie ,machałem jak dziecko:P
Idę po nudzić się przy oknie , tak sobie stoję i obserwuje przechodzących ludzi.
Zauważyłem jedną cechę wspólną płci przeciwnej ,głównie tej młodej ,gdy dochodzą do szklanych drzwi ,które widzę za oknem , wszystkie obracają się jakby się przeglądały :) wiem głupota ale z braku laku człowiek już na różne rzeczy zwraca uwagę. A ja jestem jak sowa w tym oknie ino zerkam i zerkam mając radochę ,że mnie nie widać.

I w końcu noc ,cisza spokój ,nikt nie szprycuje mnie napojami. Po kryjomu wciąłem kaszkę mannę waniliową ,mniam poprawił bym ale w tym państwie zakazów i prohibicji lepiej się nie dać złapać.
Mam wenflon wczepiony mniej więcej na zgięciu dłoni , śmieje się ,że jak braknie mi wody i wszelkich substancji płynnych mogę pociągnąć sobie troszkę z żyły :P. Ale człowiek by był samo wystarczalny jak w Dune ,gdzie freemen-i mieli takie kostiumy które na pustynnej planecie przetwarzały ich "odpadki" dając im woda.
Idę zaraz spać nudny ten dzień nic się ciekawego nie dzieje. Co gorsza jeszcze z dwa -trzy tygodnie takiej nudy.Jutro wstanę znów o 6 na darmowy net :P i strzykwę.



wtorek, 23 października 2012

Dzień II


Dzień II
Pobudka o 5 .Wstałem doświadczeniem poprzednich pobytów byłem pewny ,że za chwilkę w turla się jakaś pani z mopem albo pielęgniarka z pigułami. 5:30 cisza spokój ciemno za oknem chyba się pomyliłem.
Oj człowiek techniki co by porabiał gdyby nie przenośne bawidełko ,które zresztą na czas mego pobytu tutaj podprowadziłem białogłowej mego domu.
Dostałem antybiotyki na zatoki i jakieś piguły jeszcze.
Dzisiaj wizyta u laryngologa nie wiem o której ale na pewno będzie. No i się doczekałem zaraz idziemy.
Wróciłem uff ale się zdziwiłem kazano mi się ubrać i wyszliśmy z budynku na DWÓR a ja myślałem ,że teraz ino zamknięty będę po wieki jak wampir jakaż miła odmiana. U laryngologa znaczy larygolo-gini:P bo to pani pewnie w moim wieku zajżano mi w przewody wdechowo wydechowe po czym padło dla mnie mrożące krew w żyłach hasło -czy zgadza się pan na PUNKCJE- egh przełknąłem ślinę i co miałem odpowiedzieć twardzielem trzeba być tym bardziej gdy kobieta pyta:P -No jasne jak trzeba to trzeba -dumnie powiedziałem ale w głębi głowy kotłowały sie myśli , oj to pewnie boli -dobra stary zgredzie to jak co to łap za podłokietniki przy krześle i ściskaj ile sił to gorsze od trepanobiopsji być nie  może a poza tym duma nakazuje ukryć ból- głupie myślenie co? wiem wiem głupie ale cóż się poradzi jak człowiek za młodu tak sobie wpakował w głowę .
Siedzę na fotelu przyszła pielęgniarka stoi za mną kurde jak na gestapo pilnuje żebym sie nie wyrwał.Najpierw badania jak w jakiejś komedii :) psik do nosa na znieczulenie wszystko wpadło do gardła czuje jakby mi druga krtań urosła , chwile później badanie które wywołało u mnie śmiech no ale czemu się dziwić .Laryngolog sprawdza krtań - łapie cię za język ciągnie jak oszalała i każe ci mówić yyyyyy cy cy cy cy cy i oddychać jak pies .To nie takie proste ale pewnie wyglądałem jak jakiś kretyn kiedy łza mi ściekała z oka hehehe  kobieta ciągnęła mnie za ozór ja wydawałem dźwięki jak kopulujący ślimak ,sapiąc jak pudel ujeżdżający nogę swego właściciela.
Następnie sprawdzanie noso-gardła. Inaczej wkładanie palucha do gardła tak głęboko że wychodzi ci nosem.... prawie
No i finał!
Siedzę wygnieciony jak brzoskwinia na targu a moim malutkim oczętom ukazała się jak dla mnie gigantyczna szpila .Oj już w samych myślach mnie za bolało.Tą oto szpile kat okrutny wsadził mi prosto w kinol a gdy igła ta napotkała opór mej biednej delikatnej kostki ,kat rzekł, kurde ale masz twardą kość . W tym momencie pomyślałem no to teraz będzie pewnie szamotanie z moją głową i końcowe chrupniecie kości, ale nie o dziwo igła w końcu przeszła . Do igły doczepiono wielgaśną strzykwę i wstrzyknięto coś w zatokę .... i tu historia   się urywa bo daaaaalej to już w skrócie horror klasy b.
OKi siedzę z gazikiem przy nosie.
Musze przekopać pokarm który sobie przywiozłem bo niestety dopiero tutaj dostałem wskazania co zabrać  No pewnie część rzeczy będę musiał zabrać z powrotem do domu a część zaginie w akcji w końcu szkoda mi oddać czekoladę.
Na piątek mam wyznaczony kolejny termin u kata:) chociaż sympatycznego hehe nie no żona nie martw się:)
Na ten moment o jakiś tydzień przesunął mi się termin pobrania szpiku.
Zobaczymy co przyniesie jutro.



Dzień I


Dzień I
Ma apokalipsa zaczęła się dawno temu dokładnie nie podam bo nawet nie wiem , natomiast jawny apokaliptus rozpoczął się od listopada , wtedy to dowiedziałem się dużo więcej o sobie i swoim organizmie.
Historia rozkręca się właściwie od pobytu w szpitalu wojewódzkim (mój pierwszy pobyt w szpitalu oczywiście poza moim przyjściem na świat)w którym to ja kropek przeleżałem aż 3! dni w sąsiedztwie starszego pana ,księdza z resztą , któremu kościelny lub grabaż wraz z żoną pewności nie mam dostarczał obiady.A jakie to były obiady mmmmm schaabowe, ziemniaczki, ogóreczki, rosołek same pyszności, mnie dzięki temu przypadały porcje szpitalnego jedzenia księdza no fakt, że dietetyczne ale z braku laku i to dobre , poza tym duma nakazała mi zjeść wszystko:).Ksiądz poza tym w lodówce szpitalnej miał niezły zapas swojskiej kiełbasy, której zapach niósł się po całym korytarzu.Skąd wiem o jego kiełbasie zapytacie.Ano wiem bo łaskawie poprosił żebym mu ukroił kawałek i przyniósł gdyż zapach go strasznie męczył- zresztą nie tylko jego. Niestety skosztować nie dane mi było pewnie dla tego ,że podświadomie wyczuł moją niechęć do kleru .
Ok skończmy wątek księdza.Drugiego dnia pobytu wycięto mi węzeł pod lewą pachą. Przed zabiegiem dostałem czarodziejską pigułę odlotów po której faktycznie odleciałem , kurcze nie wiem co mi robili i gdzie robili poza zabiegiem byłem nagi :o Gdy się obudziłem byli przy mnie moja kochana przerażona żoneczka i mój najlepsiejszy kumpel którego znam od małego ,księdza nie było wyszedł jak byłem po tamtej stronie logiki. A był jeszcze jeden pan o nieznanym imieniu który wtargnął do pokoju wyposażony w wielką wiertarę z jeszcze większym wiertłem. Około 5 minut po przebudzeni ten że człek raptem 3 metry od mego łoża zaczął wwiercać się w ścianę co wywołało u mnie zazwyczaj spokojnego człeka reakcje łańcuchową.
Tak też 5 minut po otwarciu oczu stać mnie było na parę słów w którym najważniejszym chyba był-KUUUURW.....A CO SIĘ TUTAJ DZIEJE!!!! - A WIERTARA DALEJ WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!!
Takie były me początki.
Projekt chłoniak Hodkinsa czy jak się to pisze zdiagnozowany został w styczniu 2012 w roku apokalipsy Majów :P symbolika na czasie .Projekt ten zapewne sponsorowany przez iluminatów i wszelkie diabły wcielone tego świata szybko ewoluował i transformował w chłoniaka dużej komórki B Zatem diabeł przyśpieszył prace nad moim organizmem , za co odwdzięczę się mu z nawiązką. A co mi tam skopę mu zada jak go spotkam :)

W związku z rozrostem tej mutacji w moim organizmie musiałem wypić najpierw 4 chemiczne dawki napojów od stycznie do lutego mniej więcej a później po upewnieniu sie ze to produkt innej jakości dostałem kolejnych 8 oranżadek aż do sierpnia. Przy okazji byłem 2 razy na delegacji w ekskluzywnym hotelu z czerwonym krzyżykiem.
Ha swoją drogą niezłe cyry były z diagnozą jako,że próbki mego ciało zresztą wyglądające jak chipsy były z sosnowca wysłane do Gliwic z Gliwic do Krakowa , podważona przez mojego lekarza diagnoza aby mogła zostać zweryfikowana wymagała ponownego przebadania wyżej wymienionych chipsów , problem polegał na tym że ani ja ani mój lekarz nie byliśmy w ich posiadaniu.  Zaczęła się burza elektor mózgów z końcowym wnioskiem -trzeba przedzwonić do raka i spytać czy są i czy można podjechać- niespecjalnie uśmiechała mi się jazda do Krakowa kiedy za oknem zima pełną parą no ale  cóż.Po umówieniu się z panią doktor wybraliśmy się ja , moja ładniejsza połowa Basia i mój nieodzowny towarzysz broni Ojciec Andrzej. Pierwsze minuty jazdy spoko loko jedziemy nawigacja pod łapą ,w końcu nie co dzień się śmiga do Krakowa a ostatni raz byłem hohoho na półmaratonie żony:). Pierwsza wtopa mróz jak diabli a mnie zamarzł ..... nie nie to mi zamarzło co myślicie zamarzł mi płyn do spryskiwaczy a szyba czarna jak zad wielbłąda ,widoczność minimalna ruch sporawy. Super efekt taki ,że co jakiś dystans trzeba się zatrzymać i wytrzeć szybę- TRAGEDIA!!!- jak ktoś chce się pomęczyć jest sado maso auto sado to polecam nerwy i stres.Gdy dojechaliśmy do Krakowa -szok, ciasno u tłoczno Katowice wymiękają co gorsza jak dojechać na miejsce jak tu same jednokierunkowe:P oj pokręciliśmy się trochę i zaparkowaliśmy .... w centrum handlowym ,nie wiem czemu tam , pewnie dal tego że do centrum łatwiej jakby co trafić .Po walce z zawiłościami parkingu jak z tego cholerstwa wyjść bo oczywiście chodnika ani schodów nie zobaczysz ,dostaliśmy się do centrum handlowego i znów nad rzucanie kilometrów bo wydostać się z tego giganta to nie lada wyzwanie dla przyjezdnego.
Uff będąc poza marketem pozostało nam dotarcie to pani doktor z jakiegoś tam uniwersyteckiego laboratorium czy jak zwał tak zwał . Dreptaliśmy i dreptaliśmy dopytując jak dojść wszyscy mówili to już tu tu niedaleko a my szliśmy i szliśmy. Gdy nerwy nasze były naciągnięte jak struna a żoneczka moja niemal pochłonęła nas w całości dotarliśmy ufffff w końcu. Ale ... zawsze jest jakieś ale i to ale było kwintesencją niekompetencji czy olania sprawy  otóż na miejscu dowiedzieliśmy się ,że moich chipsów niema ale na pociechę dodali że odesłali do Gliwic.!!Tutaj utnę historie bo nic mądrego wtedy już się wydarzyć nie mogło.
Podczas powrotu komandor Basia przedzwoniła do Gliwic i uzgodniła termin odbioru materiału.Ta część poszła już jak spłata.

OKI wracamy do dzisiaj.
Dzisiaj z chłoniaka coś we mnie jeszcze zostało .Jestem szykowany do przeszczepu albo raczej autoprzeszczepu.Pobiorą mnie i oddadzą mnie- mnie.Jako że badania Pet wskazały całkowitą reemisje i tu się cieszę trzeba iść za ciosem w walce z mrokiem .
Zaczynam wpisy dnia codziennego kogo to zainteresuje hm może ludzi których spotkała podobna przypadłość a nie wiem z czym się to je i jak u innych to wygląda.

Dzień I 
22 października 2012
Przygotowanie do przeszczepu.
Przyjechałem jak zawsze z nieodzownym towarzyszem podroży- ojcem (warto mieć kogoś pod rękom )na 9:45 czyli 15 minut przed wskazanym czasem , jako , że nie śpieszyło mi się do wejścia posiedziałem sobie ze staruszkiem w aucie i chwile podyskutowaliśmy na rożne tematy.Wiem podświadome unikanie konieczności wejścia do środka - ale w końcu kto lubi przebywać w szpitalu.Oczywiście po mimo wskazanej godziny z wejście na oddział poczekałem ponad godzinę ale dostałem za to nagrodę jak mi się wtedy wydawało.
Wylądowałem na I pietrze z moją nagrodą pokojem 1-osobowym! jak dla mnie to cud miód i powidło jestem pustelnikiem z zamiłowania :P.
Pierwszego dnia standardowo lekarz zabrał badania laryngologiczne i stomatologiczne i historie choroby.Jako że pet wyszedł nadzwyczajnie lekarka podbudowała mnie swoją opinią.
Niestety pierwszy drobny problem trzeba udać się na RTG zatok stare zdjęcie mało jednoznaczne a jak nazłość przed przyjęciem capnęło mnie przeziębienie i niby mi już przeszło a jednak w zatokach coś wyszło.